Policja pilnowała ciała, zamiast patrolować ulice.

Od Kajfasza do Annasza. Taka drogę musieli przejść policjanci z Głuchołaz. Zostali wezwani na interwencje. W mieszkaniu przy ul. Kraszewskiego znaleźli ciało mężczyzny. Zgodnie z procedurami czekali, aż lekarz stwierdzi zgon i potwierdzi, ze doszło do niego z przyczyn naturalnych. Funkcjonariusze dzwonili do przychodni, do koronerów, ale wszyscy tłumaczyli, ze nie mogą przyjechać. I tak patrol czekał cztery godziny, zamiast zając się patrolowaniem ulic miasta. A przecież w tym celu powoływano powiatowego koronera w 2014 roku.

Powiat zatrudnił medyków po licznych skargach. Zdarzało się, że policjanci i prokurator czekali nawet kilkanaście godzin na lekarza, który stwierdziłby zgon osoby bezdomnej lub samotnej.

– Mamy wyłonionych dwóch lekarzy – koronerów. Jeden jest z Nysy, drugi z Głuchołaz. Wybraliśmy dwóch ze względu na urlopy i chorobowe – mówił wówczas nyski starosta Adam Fujarczuk.

Problem w tym, ze jeden poinformował, ze jest na dyżurze w szpitalu, a drugi, ze ma dyżur w przychodni. No i policjanci czekali. Parafrazując Kubusia Puchatka – Im bardziej czekali, tym bardziej ich nie było … na ulicach.

Henryka Wołochacz, naczelnik wydziału bezpieczeństwa i polityki społecznej starostwa w Nysie poinformował, ze lekarzy koronerów jest dwóch w powiecie. Maja oni płacone za wypisywanie aktów zgonów. To 350 złotych. Ale taka sytuacja juz się kiedyś wydarzyła w Głuchołazach, kiedy to trzeba było czekać na lekarza koronera. dlatego starostwa zastanawia się nad zatrudnieniem kolejnej osoby.

Nasz czytelnik podniósł kolejny problem

 

Post Author: redakcja