Tej historii nie znacie. Kaplica św. Antoniego.

Od wielu lat, na noworoczne spotkania na Kopie Biskupiej, Mirek Petřik przygotowuje okolicznościowe kieliszki. Ich motywem zawsze, obok wieży widokowej ze szczytu Kopy, jest drugi obiekt, przeważnie związany z jakąś okrągłą rocznicą obchodzoną w zaczynającym się roku. Teraz padło na kaplicę św. Antoniego, która stanęła na stoku Kopy Biskupiej równo 300 lat temu. Zanim kolejny kieliszek powiększy kolekcje wielu z nas, wcześniej warto zapoznać się z historią tego miejsca, sięgającą początków XVIII wieku, a zaczęła się od mieszkającego w tym miejscu ….. pustelnika.

Autor Paweł Szymkowicz

Historia tego miejsca to czasy, kiedy jeszcze nie było w pobliżu granicy. Głuchołazy, Jarnołtówek i Zlaté Hory znajdowały się na terenie jednego państwa – księstwa nyskiego. Chociaż górnictwo złota właśnie powoli się kończyło, to jednak okoliczne lasy, pełne zwierzyny i bogate w runo leśne, dawały pracę okolicznym mieszkańcom. W miejscu, którędy chodzono z Jarnołtówka na Kopę Biskupią stała pustelnia. Dzisiaj nikt nie jest w stanie powiedzieć od kiedy zamieszkana była przez miejscowych pustelników.

Oznaczenie miejsca, gdzie stała kaplica. Widok z drogi pomiędzy Konradowem a Jarnoltówkiem, jeszcze sprzed wycinki drzew na Kopie.

W 1719 roku, jeden ze zlatohorskich poczmistrzów napisał w swym pamiętniku, iż często wspomagał pustelnika, żyjącego w swej pustelni w pobliżu Jarnołtówka, najprawdopodobniej dotyczyło to tego właśnie miejsca. Dwadzieścia lat później, wybuchła prusko-austriacka wojna o Śląsk. W październiku 1742 r. zakończył ją pokój we Wrocławiu, gdzie ustalono przebieg nowej granicy. Chociaż jeszcze kilkukrotnie wybuchały konflikty pomiędzy nowymi sąsiadami, to pustelnia na Kopie Biskupiej już na zawsze znalazła się poza granicami księstwa nyskiego.

Nowa granica ostatecznie została usankcjonowana w 1763 r. tzw. pokojem w Hubertsburgu i praktycznie bez zmian jej przebieg przebiega do dnia dzisiejszego, z tą różnicą, że wtedy dzieliła Prusy i Austrię a dzisiaj oddziela Polskę i Czechy. W nowej sytuacji politycznej, pomiędzy Zlatými Horami a granicą, założono dwie miejscowości: Lerschenfeld (dzisiejszy Skowronków) i Rosenthal (dzisiejszy Rožmitál, przy żółtym szlaku turystycznym ze Zlatých Hor na Kopę Biskupią). Właśnie też z tego powodu, przebiegającej kilka metrów dalej granicy, pustelnia musiała być zlikwidowana.

Schronisko U sv.Antoníčka, za nim widoczna kaplica. Na ścianie obiektu widoczne oznakowanie szlaku turystycznego do Jarnołtówka. Lata 30. XX wieku (pocztówka ze zbiorów P.Szymkowicza)

W roku 1781, mieszkańcy Rožmitálu, w podziękowaniu za zniesienie poddaństwa przez cesarza Józefa II, w miejscu pustelni wybudowali kaplicę pod wezwaniem św. Antoniego. Postawiona była z drewnianych bali, a nad wejściem do niej, dodano drewnianą wieżyczkę. Po pewnym czasie zawieszono na niej niewielki dzwon wzywający, co pewien czas, wiernych na okazjonalne nabożeństwa. Ważący zaledwie 10 kg dzwon, po wybuchu I wojny światowej został zarekwirowany i najprawdopodobniej przetopiony.

Przy jego ściągnięciu, żołnierze musieli pokonać czynny opór mieszkańców Rožmitála, którzy nie chcieli oddać go na armaty. Z pewnością wielu z nich dzwon przynosił pełno miłych wspomnień, kaplica św. Antoniego była bowiem ulubionym miejscem, gdzie odbywały się śluby. Po wojnie wnętrze kaplicy otynkowano białym wapnem, natomiast strzechę oraz wieżyczkę, przykryto najpopularniejszym w tym regionie materiałem jakim był miejscowy łupek. Tuż za kaplicą rósł potężny, podwójny buk czerwonolistny, nazywany często przez miejscowych „syjamskimi braćmi”. Trudno powiedzieć skąd wybór patrona kaplicy. Najprawdopodobniej adaptowano nazwę pobliskiego źródełka, które „od zawsze” nazywało się św. Antoniego. Podobnie też nazwano pobliski Potok Antoniego, który wpada do Złotego Potoku tuż poniżej tamy w Jarnołtówku.

Kaplica św. Antoniego na karcie pocztowej sprzed I wojny swiatowej (pocztówka ze zbiorów P.Szymkowicza)

W 1902 r. właściciel sąsiedniej parceli, o nazwisku Theiner, obok kaplicy wybudował niewielka gospodę, w której turystom idącym z Jarnołtówka na Kopę Biskupią, serwowano posiłki i napoje. Ta prosta w konstrukcji budowla, posiadała jedynie niewielką kuchnię i jedną większą salę. Dwa lata później, Albertyna Threimerowa, rozbudowała ją, otwierając nową restaurację „Unter den Linden” czyli „Pod lipami”, która w razie potrzeby pełniła również rolę schroniska. Jej piękne położenie, z panoramicznymi widokami na Jarnołtówek, Głuchołazy i Nysę, sprawiło natomiast, że dwa lata później, po otrzymaniu odpowiedniego pozwolenia z zarządu lasów biskupich, poprowadzono tamtędy żółto – niebieski szlak turystyczny, kierujący turystów z Rožmitálu, przez ruiny zamku Leuschstein, do wieży widokowej na Kopie Biskupiej. Oznakowania szlaków, były wymalowane przy wejściu do schroniska. W odróżnieniu od dzisiejszego oznakowania, wówczas szlaki turystyczne znakowano dwukolorowymi rombami. Są doskonale widoczne na starych pocztówkach.

W 1930 roku restaurację rozbudowano, zmieniając jej nazwę na Restauracja Leśna Antoni( niem. Waldrestaurant Antoni) . Jej światła są doskonale widoczne z trasy Jarnołtówek – Konradów. Do Antonička prowadziły cztery drogi. Mieszkańcy Zlatych Hor przychodzili tam trasą przez małą wioskę Rožmital, tuż przed gospodą mając wspaniały widok na Głuchołazy. Druga trasa prowadziła z pobliskiego Jarnołtówka, początkowo przez pola a później przez las, była to jedna z najkrótszych tras na szczyt Kopy Biskupiej. Trzecia trasa prowadziła nieci wyżej od tej z Jarnołtówka. Wiodła z Pokrzywnej przez leśniczówkę Na Anusi (Annahof). W sezonie letnim, z powodu roztaczających się z tej trasy wspaniałych widoków na dolinę Złotego Potoku i masyw Góry Parkowej, była to ulubiona trasa spacerowa dla odpoczywających w Pokrzywnej kuracjuszy. Ostatnia, czwarta trasa, prowadziła ze szczytu Kopy, był to wspomniany już szlak żółto – niebieski. Trzy lata wcześniej, w 1927 roku, odnowiono ją, wspólnie z budową nowej trasy z Dolni Udoli do Rejvizu.

Okolicznościowy kieliszek z kaplicą św. Antoniego

Po II wojnie światowej, budynek stał opuszczony. W latach pięćdziesiątych przejęła go armia czechosłowacka. Taki stan rzeczy miał miejsce do końca lat dziewięćdziesiątych. Wówczas to stał się własnością prywatna. Przeprowadzone wówczas prace remontowe, polegały m.in. na wycince drzew rosnących wokół budynku. W ten sposób poprawiono jego nasłonecznienie, a tym samym obiekt możemy dzisiaj zobaczyć z drogi do Jarnołtówka i Zlatých Hor. Dodatkowo w miejscu kaplicy postawiono niewielką dzwonnicę.

® Paweł Szymkowicz, tekst foto pochodzą z FB Towarzystwa Przyjaciół Głuchołaz

Post Author: redakcja